piątek, 26 grudnia 2014

"Bestia" Rozdział 2

Tak więc.. Wielkie dzięki dla Kiasarin, za to, że skomentowała moje wypociny, dodała kilka uwag i pochwaliła i w ogóle wowowowowow. Aż się trzęsę z podjarania. Dzięki niej mam wenę i postanowiłam pisać kolejny rozdział. Oprócz wszechobecnego bólu wszystkiego po prawej stronie mojego ciała to mogę powiedzieć, że cieszę się jak nigdy. Ano wesołych świąt i takie tam(nie umiem składać życzeń ;;;) Dobra pikacz zaczynaj! Miłego czytania~!
//Pikacz



Obudziłam się wczesnym rankiem i leniwie otworzyłam oczy. Przeciągnęłam się i usiadłam na łóżku. Znaczy.. Myślałam, że to łóżko. Ku mojemu zdziwieniu na przeciwko mnie nie było drzwi, po prawej nie stała gitara i kanapa,a po lewej nie stało moje zaśmiecone biurko z komputerem. Zamiast tego siedziałam na pomiętym futonie, przede mną była wielka rozsuwana szafa przy której stały cztery ogromne pudła, a spoglądając w prawo zobaczyłam pusty salon, połączony z kuchnią,a w rogu stały drzwi. Powoli wstałam i odsłoniłam rolety. Zza okna widniała znikoma panorama biedniejszej części Ikebukuro. Stanęłam jak wryta, tępo patrząc się w okno.
- C-c-c-c-co się właściwie wczoraj stało?
Krok po kroku przypominałam sobie wydarzenia wczorajszego dnia. Lot, przyjazd, wyjście, rosyjskie.. sushi? Rosyjskie sushi? Co? Dobra dalej. Izaya Orihara,  spacer, wkurzony gościu, znak lecący tuż obok mnie, pomyłka, Shizu-chan? Chyba tak go nazwał.. ZARAZ CO?! Znak drogowy? Lecący.. znak drogowy? Jak?! Jakim cudem?! I ja tego uniknęłam?!

Podparłam się głową o ścianę i przyłożyłam ręce do twarzy.
- Co jest nie tak z moim życiem?

Zegar wskazywał godzinę siódmą. Postanowiłam zająć się urządzeniem mieszkania. Wypakowałam pierwsze pudło, jak się okazało - z ubraniami. Na szczęście były poskładane więc bez trudu wpakowałam je do szafy. Kolejne pudło było wypełnione książkami, mangami, grami. Ich miejsce znalazło się w wolnej części szafy. W następnej paczce był komputer i sprzęty, a w ostatniej jakieś rzeczy niezbędne do życia. Ogarnianie się zajęło mi jakąś godzinę. Wygrzebałam z szafy ręcznik, ubrania i rzeczy do mycia i udałam się pod prysznic. Umycie się nie było jakoś czasochłonne więc po wysuszeniu włosów i ubraniu czystych ciuchów postanowiłam włączyć komputer. Od razu po włączeniu zalogowałam się na serwis społecznościowy i weszłam w konferencję "boku no pico 4 ever". Do teraz zastanawiam się co za debil tak to nazwał.

----- Misaki zalogowanny(a)----
Misaki: Halo, Halo pozdrowienia z Japonii mój haremie!
Ushko: Kurna Misaki! To jest MÓJ harem!
Misaki: Oj no nie denerwuj się </3 Jakoś na konwencie nie sprzeciwiałeś się karteczce z napisem "Sleep room zajęty przez harem misaki"!!
Ushko: eEe nie zapominaj, że tam też było "i ushka"!
Misaki: tak tak, małymi literkami
Wszwszwsz: Misakiii! Wreszcie jesteś!
Rin: CZEMU NIKT MNIE NIE LUBI? ;;;;;
Ushko: Bo chcesz wszystkich zabić!
Rin: Ale ja tylko udaję bezduszną ździrę ;;;;
Misaki: Dobra, kochamy cię <3
Rin: Yay!

Misaki: Ej czemu jestem opóźniona?
Ushko: Boś Misaki, tego nie ogarniesz.
Wszwszwsz: Czemu opóźniona?
Misaki: Bo dopiero dzisiaj rano ogarnęłam, że wczoraj prawie oberwałam znakiem drogowym ;;;

Rin: ...
Wszwszwsz: JAK?!
Ushko: Szkoda, że prawie hehe
Totoro: Ohayoo~!
Misaki: Uszko wal się na morde xd wsz no poszłam sobie połazić i przybiega taki wysoki blondas i rzuca we mnie tym znakiem, a potem krzyczy czemu wyglądam jak baba ;;;
Wszwszwsz: HAŁ IC POSIBRU?!
Misaki: Mnie się nie pytaj ja tu tylko przechodzę ;;;
Ushko: Ty to dziwna jesteś.
Misaki: No przecież wiem.
Totoro: Ej ja też chcę xd
Misaki: Oberwać znakiem? XD
Totoro: No nie xd pojechać do dżapana!
Misaki: To przyjedź, bo jeszcze nie mam znajomych ;;;

Totoro: OK tylko załatw mi hajs!
Misaki: Lol nope xd
Wszwszwsz: Ej spadam narka
Ushko: Yo. Też lecę.
Rin: Zabiję was!
Ushko: I się dziwisz, że nikt cię nie lubi..
Rin: Smuteczek ;;
Totoro: Baju!
Misaki: No papa. Też spadam idę połaźić po "dżapanie"
Totoro: NIE ŚMIEJ SIĘ ZE MNIE! >:C
Misaki: Ale jo! baju baju <3
----- Misaki wylogowany(a)-------
----- Wszwszwsz wylogowany(a)------
----- Ushko wylogowany(a)------


- Jak zwykle nie da się z nimi normalnie porozmawiać..
Wyłączyłam komputer i położyłam się na futonie. Wpatrywałam się w sufit dopóki nie zadzwonił telefon. Sprawdziłam wiadomość.
Od: [Numer nieznany]

Do: Misaki
Temat: Chcesz dołączyć do Dolarów? Nie ma żadnych ograniczeń czy zasad. [w tym miejscu podany jest login i hasło do forum Dolarów]. Jeśli tylko chcesz możesz być dolarem! Wystarczy tylko wejść na to forum.
--[Koniec]--

Może być ciekawie. Ponownie włączyłam komputer i wystukałam w przeglądarce adres tego forum. Zalogowałam się i przejrzałam stronę. Nic ciekawego, ale może będzie coś kiedy indziej.
Przytłaczająca nuda zmusiła mnie  do wyjścia na zewnątrz. Ubrałam moją bluzę z futerkiem, ale przystanęłam przy drzwiach. Jeśli w niej pójdę to będzie znowu szansa, że natrafię na Heiwajime i tym razem może mi się nie udać uniknąć nadlatującego znaku. Zdecydowałam nałożyć zwykłą szarą bluzę i pójść do sklepu kupić nową. Przebrałam się i zapakowałam telefon, klucze, dokumenty i pieniądze. Nożyk schowałam w spodnie. Ostrożności nigdy za wiele. Zdecydowanym krokiem wyszłam z domu i skierowałam się do centrum Ikebukuro.
Droga nie była długa, więc w krótkim czasie dostałam się do jakichś sklepów. Prawie natychmiast zauważyłam bluzę, która była wprost idealna. Prosta czarna bluza, z uszkami na kapturze i niebieskimi akcentami w postaci środka uszu i wydrukowanego ogona. Skierowałam się do tego sklepu i przymierzyłam ją. Okazała się idealnie pasować. Zapłaciłam i wyszłam w nowej, przemegacudownej bluzie. Kupiłam co chciałam więc co mi pozostało? Zarzuciłam kaptur na głowę i ruszyłam w stronę parku. Po drodze minęłam Simona i wzięłam sushi na wynos. Dotarłam do parku i rozsiadłam się na ławce wpatrując się w otaczającą mnie przyrodę. Zza fontanny, skocznym krokiem zbliżał się do mnie nie kto inny jak Izaya. Wesoło usiadł obok mnie i spojrzał rozbawionym wzrokiem.
- Ohayo Misaki-chan~!
- Ohayo - odpowiedziałam bez większego zainteresowania.

- Co cię tu sprowadza? Myślałem, że masz daleko z domu do parku.
- Niezbyt.. Poszłam kupić nową bluzę i tyle. A Ciebie co tu sprowadza? Przecież mieszkasz w Shinjuku.
-Praca, praca, praca i... wkurzanie Shizu-chana~! A tak właściwie to czemu zmieniłaś bluzę? Przecież była taka fajna.- zrobił smutną minkę, ale już po chwili wrócił mu ten ironiczny uśmieszek.

- Wiesz.. Nie bardzo uśmiecha mi się codziennie być mylona z tobą i narażać się na trafienie znakiem drogowym czy innym cholerstwem.
- Ah no taaaaak~! Ten mój Shizu-chan nie potrafi się powstrzymać jeśli w grę wchodzę ja~! Ale nie widziałaś jeszcze jak rzuca automatami~! - korzystając z mojej chwilowej nieuwagi podwędził mi jedno ootoro.
- Nie spieszy mi się żeby to zobaczyć. Mógłbyś nie kraść mojego śniadania?
- Ale to tak smacznie wygląda, że aż rączki świerzbią noo~!
- Sławny Orihara Izaya ma słabość do ootoro. Wesoło nie powiem. - skończyłam jeść, wytarłam ręce w chusteczkę i wyrzuciłam pudełko do śmietnika.
- To jak Misaki-chan, idziemy zobaczyć latające automaty? -wstał i stanął naprzeciwko mnie.
- Izaya ja naprawdę nie-.. - nie zdążyłam dokończyć, bo brunet pociągnął mnie za rękę w stronę centrum. Mimo moich prób wyszarpnięcia się, informator dalej trzymał moją rękę i podążał przede mną skocznym krokiem, ciągnąc mnie za sobą.
- No puść mnie, bo zacznę się wydzierać, że mnie molestujesz seksualnie! - wydarłam się zwracając uwagę paru przechodniów na nas. Na moje nieszczęście tylko zerknęli i szli dalej w swoją stronę.
- Oj Misakiś cierpliwości troszkę! Jakie molestowanie? Ja tylko cię prowadzę~! Więc idź łaskawie w ciszy i nie krzycz~!

- Oj grabisz sobie.. - powiedziałam cicho, ale zastosowałam się do poleceń Orihary. W dość krótkim czasie dotarliśmy do jakiejś alejki, w której zapewne zaraz miał się zjawić blondyn, bo gdzie indziej mielibyśmy pójść? Brunet nakazał mi usiąść na dachu trzypiętrowego budynku i obserwować. Szczerze mówiąc widok był mało zachwycający, ale wyraźnie było widać całą drogę wypełnioną sklepami i straganami. Po paru minutach dało się słyszeć głośny ryk, którego właścicielem był zapewne Shizuo. Tak jak zapewniał Izaya w powietrzu latały znaki drogowe, automaty, a nawet lampy. Nie wiedzieć czemu zachwycała mnie siła Heiwajimy, jak i zwinność Orihary. Przez jakieś pół godziny ganiali się po tej uliczce, a potem brunet zniknął z pola widzenia byłego barmana i przybiegł na dach, na którym siedziałam.
- I jak podobało się? Możesz już iść do domu. I tak jestem pełen podziwu, że nie uciekłaś z krzykiem.- Zaśmiał się i skacząc po dachach udał się zapewne do domu. Wstałam, otrzepałam spodnie i szybkim krokiem zeszłam na ulicę. Rozejrzałam się po okolicy. Wszędzie jakieś kawałki chodnika i ogólnie syf, kiła i ebola jakby to nazwał mój przyjaciel. Tuż przy pierwszym zdewastowanym straganie na ziemi leżały fioletowe okulary. Jakby sobie przypomnieć to blondyn miał takie same. Postanowiłam wziąć je i przy najbliższym spotkaniu mu oddać. Sama się dziwiłam czemu się go nie boję. Jednak jestem dziwna. Spokojnym krokiem skierowałam się w stronę domu. 

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To by było na tyle. Trochę długi wyszedł ten rozdział (chyba), zastosowałam się( a przynajmniej próbowałam xd) do rad jakie dostałam i mam nadzieję, ze jest oku xd 

Dzięki za przeczytanie~! 

2 komentarze:

  1. Mnie się podoba, nawet bardzo ;D A rozmowa na czacie mnie zniszczyła XD tak bardzo przypomina niektóre z moich więc... jak dla mnie jest genialna ^^
    Wiesz, nie musisz się tak do wszystkiego stosować. Ja tylko sugeruję, w końcu to twoje opowiadanie, więc nie dajmy się zwariować~...
    Pokaz rzucania znakami oglądany z dachu zawsze spoko XD Izaya wie co dobre, oj wie :3
    Ciekawa jestem jak ona mu będzie oddawać te okulary... albo może raczej jak Shizuo będzie ich szukać... a może Izaya jej je zabierze? Dobra już nie gdybam, czekam na kolejny rozdział XD

    OdpowiedzUsuń
  2. 57 years old Help Desk Operator Dorian Kinzel, hailing from Revelstoke enjoys watching movies like Iron Eagle IV and Tai chi. Took a trip to Heritage of Mercury. Almadén and Idrija and drives a Ferrari 250 SWB California Spider. klikajac tutaj

    OdpowiedzUsuń

Powered By Blogger