piątek, 19 grudnia 2014

"Bestia" Rozdział 1


No hej x3 Pierwszy rozdział jest!
 Zastanawiałam się czy wstawić teraz czy później, 
ale nuda przytłacza.
 Nie wiem co dalej pisać więc zapraszam do czytania~!

//Pikacz


Hałas i światła bijące od bilboardów mnie urzekały. Wędrując pomiędzy uliczkami Ikebukuro natknęłam się na bar sushi. Rosyjski... bar sushi. Przed wejściem stał ogromny czarnoskóry człowiek i gdy zauważył, że przyglądam się budynkowi zawołał machając ulotkami -DZIEŃ DOBRY! Na sushi zawsze dobry dzień! sushi rosyjskie dobre na każde smutki! - podał mi świstek papieru i przyjaźnie się uśmiechnął. Większość ludzi wystraszyłaby się, ale ja odwzajemniłam uśmiech i weszłam do baru. Usiadłam przy stoliku w kącie i obserwowałam ludzi. Gdy wielkolud do mnie podszedł zamówiłam otooro i poczekałam na zamówienie. Chwilę później stało przede mną, a murzyn podał mi zieloną herbatę i powiedział, że to na koszt firmy. Podziękowałam i zaczęłam jeść. Po chwili do baru wszedł chłopak, a może raczej mężczyzna o czarnych włosach, kurtką wprost identyczną co moja i złośliwym uśmieszkiem na twarzy. Rozejrzał się po barze i wbił wzrok we mnie. Powiedział coś do murzyna, który jak się dowiedziałam chwilę temu miał na imię Simon i podszedł do stolika przy którym siedziałam. Usiadł na przeciwko i po chwili zaczął rozmowę.
- Nowa w Ikebukuro?
Spojrzałam na niego z lekką pogardą.
- nie kulturalniej byłoby chociażby najpierw się przywitać?
Brunet się zaśmiał i odpowiedział z nutką ironii w głosie.
- Ależ przepraszam, gdzie moje maniery! Witam szanowną damę, jam jest rycerz ze wschodu! 
Ukłonił się teatralnie zwracając na siebie uwagę większości osób w lokalu. Prychnęłam i wbiłam wzrok w okno.
- Tą szanowną damę mógłbyś sobie odpuścić. Mniejsza - wyciągnęłam rękę- Misaki.
Uścisnął moją rękę - Izaya Orihara.
Przejechałam po nim wzrokiem. Wydawał się być w miarę normalny, ale w tym przekonaniu przeszkadzały mi dziwne, wystraszone i pełne pogardy spojrzenia ludzi.
- Co cię tu sprowadza?
-Zajęłaś moje miejsce - odpowiedział wesoło - ale nie martw się! Nie martw się! Jako, że kocham ludzi to pozwolę ci tu zostać.
- Nie potrzebnie. I tak już skończyłam jeść. - podniosłam się z miejsca, nałożyłam kurtkę, zarzuciłam kaptur na głowę i skierowałam się do wyjścia. - Pa Izaya- wyszłam wtedy gdy akurat zawiał wiatr. Szczelniej okryłam się kurtką i ruszyłam w stonę domu. 
Zimny wiatr muskał moją twarz. Z daleka usłyszałam krzyk, a raczej groźny ryk. Ktoś wykrzykiwał imię niedawno poznanego przeze mnie człowieka.
- IZAYA TY GNIDO! WYNOŚ SIĘ Z IKEBUKURO!
Rozejrzałam się po  okolicy i nigdzie nie zauważyłam bruneta. Bez zastanowienia, spokojnie szłam dalej. Hałas nie ustawał i był coraz bliżej mnie. Czyżby ktoś mnie pomylił z Izayą? W sumie mamy takie same kurtki. Odwróciłam się i moim oczom ukazał się mocno wkurzony blondyn, z papierosem w ustach, w stroju barmana i z wyrwanym znakiem drogowym w ręce. Dostrzegł, że na niego patrze i rzucił znakiem. Odsunęłam się o krok i lecący przedmiot minął mnie o kilka centymetrów, wbijając się w chodnik. Powiew wiatru zsunął mi z głowy kaptur, a moje czarne włosy się rozwiały. Barman podszedł do mnie, chwycił mnie za koszulkę i podniósł do góry. Przyjrzał się mojej twarzy i wykrzyknął mi w twarz.
- CZEMU WYGLĄDASZ JAK BABA?!
Dosłownie w tej samej chwili pojawił się obok Izaya.
- No nie wiem Shizu-chan.. może dlatego, że ja stoję tutaj a to - wskazał palcem na mnie- jest zwykła dziewczyna, która właśnie wprowadziła się do Ikebukuro?
Blondyn stał chwilę w osłupieniu, spojrzał przez ramię na bruneta, potem na mnie, jeszcze raz na niego, odstawił mnie na ziemię, kulturalnie przeprosił i poprawił mi fryzurę po czym powoli,otaczając się aurą lekkiego wstydu i potężnej złości odwrócił się do Orihary. 
- Izaya. Masz wpierdol. - oznajmił spokojnym tonem
Brunet się zaśmiał, zawrócił i zaczął biec, krzycząc.
-Wiem Shizu-chan! Ale najpierw mnie złap!
Po tym obydwoje zaczęli biec. Stałam przez chwilę jak wryta, dopiero po jakimś czasie ruszyłam do domu. Nie miałam pojęcia co się właśnie stało. Otworzyłam drzwi do domu i rzuciłam się na łóżko. Tak.. sen to jest teraz mi potrzebne.
~~~~~~~~~~~
Koniec x3 Jak się podobało? 


2 komentarze:

  1. O wiele bardziej niż prolog! (jeśli mam być szczera X3)
    Dałaś więcej subiektywnych relacji i epitetów(pierwszy raz chyba tak bardzo doceniam ich rolę w opowiadaniu X3) przez co całość jest przyjemniejsza i żywsza.
    Shizuś fajnie oddany. Zwłaszcza to "czemu wyglądasz jak baba?!" Było tak bardzo Shizusiowe, że aż mnie zadziwiło. Podoba mi się ^^ Izaya i jego sarkazm też.
    Tu chyba nie mam się do czego przyczepić no może poza absurdalnym podobieństwem twojej bohaterki do Izayi, ale to nic wielkiego ^^ A no i tym że widzi wkurzonego gościa ze ZNAKIEM drogowym WYRWANYM i co? Gościu w nią tym znakiem RZUCA a ona robi unik... bez pisku krzyku, bez zająknięcia czy nawet "Uff~..." po całym tym ataku. Gdzie normalne ludzkie, dziewczęce reakcje ja się pytam! No chyba, że to też wyjaśnisz później, w takim razie zwracam honor. Nie wiem z mafii jest albo też ma super moce jak Shizzy~... No już nie gdybam...
    A wiesz co jest najśmieszniejsze? Że ja nadal nie wiem jakiej wielkości jest to jej mieszkanie XD
    Cóż życzę weny i wesołych świąt~....

    OdpowiedzUsuń
  2. o boże Kiasarin co ty tu robisz :O Nigdy nie przypuszczałam, że kiedykolwiek ktoś taki bardzo wowow supi skomentuje mojego bloga :O Nabrałam nowych chęci! Arigatou~!
    ps. Kocham twoje prace xd

    OdpowiedzUsuń

Powered By Blogger