Hejka wszystkim to nie rozdział niestety ;__; aktualnie siłuje się do napisania czegoś ale jakoś nie mam weny :(
Chciałam wam życzyć udanego i upojnego sylwestra :3 //Riki
To jest blog z różnymi opowiadaniami. Pisze tu Pikacz i Riki- Pikacz częściej będzie wstawiać zwykłe opo ew. s-ai, a Riki zapewne HARD YAOI! Miłego czytania ^^
wtorek, 30 grudnia 2014
sobota, 27 grudnia 2014
ROZDZIAŁ 1 Coś co nigdy nie powinno się zdażyć...
Hejka ^^ Oto pierwszy rozdział tego otóż opowiadania Yaoi . Będzie dłuższy niż prolog :D
***
Stanął naprzeciwko łózka na którym siedział chłopak. Bacznie obserwują każdy nawet najmniejszy ruch. Zrobił parę kroków do przodu, by lepiej przyjrzeć się ofierze. Chłopak skulił się jeszcze bardziej na łóżku. Jego oczy migotały od łez. Starszy mężczyzna podszedł do chłopaka, nie przejmują się ostrzem noża wycelowanym w niego. Jednym szybkim ruchem zablokował ręce chłopaka szeptają mu coś do ucha. Wstrzyknął w jego szyje jedną dawkę silnego leku nasennego.
***
Obudził się. Czuł że nie jest na lądzie. Próbował wstać ale łańcuchy u nóg i przy rekach nie pozwalają mu na to. Upadł na deski jakiegoś statku. O dziwo nie znajdował się w ciemnym pomieszczeniu pod statkiem, tylko w jakieś kajucie. Rozejrzał się. Zauważył duże biurko a na nim pełno jakiś papierów. Starał się dostrzec co jest na nich napisane, ale pewna postać zagrodziła mu wykonanie tej czynności.
-Nie jesteś u siebie.- spojrzał na niego po czym usiadł wygodnie na fotelu.
-Jak się nazywasz ?? -spytał kapitan.
-Nie twój interes. - spiorunował go młody chłopak siedzący pod ścianą.
Kapitan wstał i podszedł do niego. Złapał go za włosy i podniósł do góry.
-Radze ci być miłym, bo inaczej porozmawiamy. Wiec jeszcze raz zapytam jak masz na imię ?
-R-Riki. M-Możesz m-mnie p-puścić ?
-Teraz już lepiej.-Pościł go i w powrotem usiadł na wygodnym fotelu.
-Nie jesteś u siebie.- spojrzał na niego po czym usiadł wygodnie na fotelu.
-Jak się nazywasz ?? -spytał kapitan.
-Nie twój interes. - spiorunował go młody chłopak siedzący pod ścianą.
Kapitan wstał i podszedł do niego. Złapał go za włosy i podniósł do góry.
-Radze ci być miłym, bo inaczej porozmawiamy. Wiec jeszcze raz zapytam jak masz na imię ?
-R-Riki. M-Możesz m-mnie p-puścić ?
-Teraz już lepiej.-Pościł go i w powrotem usiadł na wygodnym fotelu.
piątek, 26 grudnia 2014
"Bestia" Rozdział 2
Tak więc.. Wielkie dzięki dla Kiasarin, za to, że skomentowała moje wypociny, dodała kilka uwag i pochwaliła i w ogóle wowowowowow. Aż się trzęsę z podjarania. Dzięki niej mam wenę i postanowiłam pisać kolejny rozdział. Oprócz wszechobecnego bólu wszystkiego po prawej stronie mojego ciała to mogę powiedzieć, że cieszę się jak nigdy. Ano wesołych świąt i takie tam(nie umiem składać życzeń ;;;) Dobra pikacz zaczynaj! Miłego czytania~!
//Pikacz
Obudziłam się wczesnym rankiem i leniwie otworzyłam oczy. Przeciągnęłam się i usiadłam na łóżku. Znaczy.. Myślałam, że to łóżko. Ku mojemu zdziwieniu na przeciwko mnie nie było drzwi, po prawej nie stała gitara i kanapa,a po lewej nie stało moje zaśmiecone biurko z komputerem. Zamiast tego siedziałam na pomiętym futonie, przede mną była wielka rozsuwana szafa przy której stały cztery ogromne pudła, a spoglądając w prawo zobaczyłam pusty salon, połączony z kuchnią,a w rogu stały drzwi. Powoli wstałam i odsłoniłam rolety. Zza okna widniała znikoma panorama biedniejszej części Ikebukuro. Stanęłam jak wryta, tępo patrząc się w okno.
- C-c-c-c-co się właściwie wczoraj stało?
Krok po kroku przypominałam sobie wydarzenia wczorajszego dnia. Lot, przyjazd, wyjście, rosyjskie.. sushi? Rosyjskie sushi? Co? Dobra dalej. Izaya Orihara, spacer, wkurzony gościu, znak lecący tuż obok mnie, pomyłka, Shizu-chan? Chyba tak go nazwał.. ZARAZ CO?! Znak drogowy? Lecący.. znak drogowy? Jak?! Jakim cudem?! I ja tego uniknęłam?!
Podparłam się głową o ścianę i przyłożyłam ręce do twarzy.
- Co jest nie tak z moim życiem?
Zegar wskazywał godzinę siódmą. Postanowiłam zająć się urządzeniem mieszkania. Wypakowałam pierwsze pudło, jak się okazało - z ubraniami. Na szczęście były poskładane więc bez trudu wpakowałam je do szafy. Kolejne pudło było wypełnione książkami, mangami, grami. Ich miejsce znalazło się w wolnej części szafy. W następnej paczce był komputer i sprzęty, a w ostatniej jakieś rzeczy niezbędne do życia. Ogarnianie się zajęło mi jakąś godzinę. Wygrzebałam z szafy ręcznik, ubrania i rzeczy do mycia i udałam się pod prysznic. Umycie się nie było jakoś czasochłonne więc po wysuszeniu włosów i ubraniu czystych ciuchów postanowiłam włączyć komputer. Od razu po włączeniu zalogowałam się na serwis społecznościowy i weszłam w konferencję "boku no pico 4 ever". Do teraz zastanawiam się co za debil tak to nazwał.
----- Misaki zalogowanny(a)----
Misaki: Halo, Halo pozdrowienia z Japonii mój haremie!
Ushko: Kurna Misaki! To jest MÓJ harem!
Misaki: Oj no nie denerwuj się </3 Jakoś na konwencie nie sprzeciwiałeś się karteczce z napisem "Sleep room zajęty przez harem misaki"!!
Ushko: eEe nie zapominaj, że tam też było "i ushka"!
Misaki: tak tak, małymi literkami
Wszwszwsz: Misakiii! Wreszcie jesteś!
Rin: CZEMU NIKT MNIE NIE LUBI? ;;;;;
Ushko: Bo chcesz wszystkich zabić!
Rin: Ale ja tylko udaję bezduszną ździrę ;;;;
Misaki: Dobra, kochamy cię <3
Rin: Yay!
Misaki: Ej czemu jestem opóźniona?
Ushko: Boś Misaki, tego nie ogarniesz.
Wszwszwsz: Czemu opóźniona?
Misaki: Bo dopiero dzisiaj rano ogarnęłam, że wczoraj prawie oberwałam znakiem drogowym ;;;
Rin: ...
Wszwszwsz: JAK?!
Ushko: Szkoda, że prawie hehe
Totoro: Ohayoo~!
Misaki: Uszko wal się na morde xd wsz no poszłam sobie połazić i przybiega taki wysoki blondas i rzuca we mnie tym znakiem, a potem krzyczy czemu wyglądam jak baba ;;;
Wszwszwsz: HAŁ IC POSIBRU?!
Misaki: Mnie się nie pytaj ja tu tylko przechodzę ;;;
Ushko: Ty to dziwna jesteś.
Misaki: No przecież wiem.
Totoro: Ej ja też chcę xd
Misaki: Oberwać znakiem? XD
Totoro: No nie xd pojechać do dżapana!
Misaki: To przyjedź, bo jeszcze nie mam znajomych ;;;
Totoro: OK tylko załatw mi hajs!
Misaki: Lol nope xd
Wszwszwsz: Ej spadam narka
Ushko: Yo. Też lecę.
Rin: Zabiję was!
Ushko: I się dziwisz, że nikt cię nie lubi..
Rin: Smuteczek ;;
Totoro: Baju!
Misaki: No papa. Też spadam idę połaźić po "dżapanie"
Totoro: NIE ŚMIEJ SIĘ ZE MNIE! >:C
Misaki: Ale jo! baju baju <3
----- Misaki wylogowany(a)-------
----- Wszwszwsz wylogowany(a)------
----- Ushko wylogowany(a)------
- Jak zwykle nie da się z nimi normalnie porozmawiać..
Wyłączyłam komputer i położyłam się na futonie. Wpatrywałam się w sufit dopóki nie zadzwonił telefon. Sprawdziłam wiadomość.
Od: [Numer nieznany]
Do: Misaki
Temat: Chcesz dołączyć do Dolarów? Nie ma żadnych ograniczeń czy zasad. [w tym miejscu podany jest login i hasło do forum Dolarów]. Jeśli tylko chcesz możesz być dolarem! Wystarczy tylko wejść na to forum.
--[Koniec]--
Może być ciekawie. Ponownie włączyłam komputer i wystukałam w przeglądarce adres tego forum. Zalogowałam się i przejrzałam stronę. Nic ciekawego, ale może będzie coś kiedy indziej.
Przytłaczająca nuda zmusiła mnie do wyjścia na zewnątrz. Ubrałam moją bluzę z futerkiem, ale przystanęłam przy drzwiach. Jeśli w niej pójdę to będzie znowu szansa, że natrafię na Heiwajime i tym razem może mi się nie udać uniknąć nadlatującego znaku. Zdecydowałam nałożyć zwykłą szarą bluzę i pójść do sklepu kupić nową. Przebrałam się i zapakowałam telefon, klucze, dokumenty i pieniądze. Nożyk schowałam w spodnie. Ostrożności nigdy za wiele. Zdecydowanym krokiem wyszłam z domu i skierowałam się do centrum Ikebukuro.
Droga nie była długa, więc w krótkim czasie dostałam się do jakichś sklepów. Prawie natychmiast zauważyłam bluzę, która była wprost idealna. Prosta czarna bluza, z uszkami na kapturze i niebieskimi akcentami w postaci środka uszu i wydrukowanego ogona. Skierowałam się do tego sklepu i przymierzyłam ją. Okazała się idealnie pasować. Zapłaciłam i wyszłam w nowej, przemegacudownej bluzie. Kupiłam co chciałam więc co mi pozostało? Zarzuciłam kaptur na głowę i ruszyłam w stronę parku. Po drodze minęłam Simona i wzięłam sushi na wynos. Dotarłam do parku i rozsiadłam się na ławce wpatrując się w otaczającą mnie przyrodę. Zza fontanny, skocznym krokiem zbliżał się do mnie nie kto inny jak Izaya. Wesoło usiadł obok mnie i spojrzał rozbawionym wzrokiem.
- Ohayo Misaki-chan~!
- Ohayo - odpowiedziałam bez większego zainteresowania.
- Co cię tu sprowadza? Myślałem, że masz daleko z domu do parku.
- Niezbyt.. Poszłam kupić nową bluzę i tyle. A Ciebie co tu sprowadza? Przecież mieszkasz w Shinjuku.
-Praca, praca, praca i... wkurzanie Shizu-chana~! A tak właściwie to czemu zmieniłaś bluzę? Przecież była taka fajna.- zrobił smutną minkę, ale już po chwili wrócił mu ten ironiczny uśmieszek.
- Wiesz.. Nie bardzo uśmiecha mi się codziennie być mylona z tobą i narażać się na trafienie znakiem drogowym czy innym cholerstwem.
- Ah no taaaaak~! Ten mój Shizu-chan nie potrafi się powstrzymać jeśli w grę wchodzę ja~! Ale nie widziałaś jeszcze jak rzuca automatami~! - korzystając z mojej chwilowej nieuwagi podwędził mi jedno ootoro.
- Nie spieszy mi się żeby to zobaczyć. Mógłbyś nie kraść mojego śniadania?
- Ale to tak smacznie wygląda, że aż rączki świerzbią noo~!
- Sławny Orihara Izaya ma słabość do ootoro. Wesoło nie powiem. - skończyłam jeść, wytarłam ręce w chusteczkę i wyrzuciłam pudełko do śmietnika.
- To jak Misaki-chan, idziemy zobaczyć latające automaty? -wstał i stanął naprzeciwko mnie.
- Izaya ja naprawdę nie-.. - nie zdążyłam dokończyć, bo brunet pociągnął mnie za rękę w stronę centrum. Mimo moich prób wyszarpnięcia się, informator dalej trzymał moją rękę i podążał przede mną skocznym krokiem, ciągnąc mnie za sobą.
- No puść mnie, bo zacznę się wydzierać, że mnie molestujesz seksualnie! - wydarłam się zwracając uwagę paru przechodniów na nas. Na moje nieszczęście tylko zerknęli i szli dalej w swoją stronę.
- Oj Misakiś cierpliwości troszkę! Jakie molestowanie? Ja tylko cię prowadzę~! Więc idź łaskawie w ciszy i nie krzycz~!
- Oj grabisz sobie.. - powiedziałam cicho, ale zastosowałam się do poleceń Orihary. W dość krótkim czasie dotarliśmy do jakiejś alejki, w której zapewne zaraz miał się zjawić blondyn, bo gdzie indziej mielibyśmy pójść? Brunet nakazał mi usiąść na dachu trzypiętrowego budynku i obserwować. Szczerze mówiąc widok był mało zachwycający, ale wyraźnie było widać całą drogę wypełnioną sklepami i straganami. Po paru minutach dało się słyszeć głośny ryk, którego właścicielem był zapewne Shizuo. Tak jak zapewniał Izaya w powietrzu latały znaki drogowe, automaty, a nawet lampy. Nie wiedzieć czemu zachwycała mnie siła Heiwajimy, jak i zwinność Orihary. Przez jakieś pół godziny ganiali się po tej uliczce, a potem brunet zniknął z pola widzenia byłego barmana i przybiegł na dach, na którym siedziałam.
- I jak podobało się? Możesz już iść do domu. I tak jestem pełen podziwu, że nie uciekłaś z krzykiem.- Zaśmiał się i skacząc po dachach udał się zapewne do domu. Wstałam, otrzepałam spodnie i szybkim krokiem zeszłam na ulicę. Rozejrzałam się po okolicy. Wszędzie jakieś kawałki chodnika i ogólnie syf, kiła i ebola jakby to nazwał mój przyjaciel. Tuż przy pierwszym zdewastowanym straganie na ziemi leżały fioletowe okulary. Jakby sobie przypomnieć to blondyn miał takie same. Postanowiłam wziąć je i przy najbliższym spotkaniu mu oddać. Sama się dziwiłam czemu się go nie boję. Jednak jestem dziwna. Spokojnym krokiem skierowałam się w stronę domu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
- C-c-c-c-co się właściwie wczoraj stało?
Krok po kroku przypominałam sobie wydarzenia wczorajszego dnia. Lot, przyjazd, wyjście, rosyjskie.. sushi? Rosyjskie sushi? Co? Dobra dalej. Izaya Orihara, spacer, wkurzony gościu, znak lecący tuż obok mnie, pomyłka, Shizu-chan? Chyba tak go nazwał.. ZARAZ CO?! Znak drogowy? Lecący.. znak drogowy? Jak?! Jakim cudem?! I ja tego uniknęłam?!
Podparłam się głową o ścianę i przyłożyłam ręce do twarzy.
- Co jest nie tak z moim życiem?
Zegar wskazywał godzinę siódmą. Postanowiłam zająć się urządzeniem mieszkania. Wypakowałam pierwsze pudło, jak się okazało - z ubraniami. Na szczęście były poskładane więc bez trudu wpakowałam je do szafy. Kolejne pudło było wypełnione książkami, mangami, grami. Ich miejsce znalazło się w wolnej części szafy. W następnej paczce był komputer i sprzęty, a w ostatniej jakieś rzeczy niezbędne do życia. Ogarnianie się zajęło mi jakąś godzinę. Wygrzebałam z szafy ręcznik, ubrania i rzeczy do mycia i udałam się pod prysznic. Umycie się nie było jakoś czasochłonne więc po wysuszeniu włosów i ubraniu czystych ciuchów postanowiłam włączyć komputer. Od razu po włączeniu zalogowałam się na serwis społecznościowy i weszłam w konferencję "boku no pico 4 ever". Do teraz zastanawiam się co za debil tak to nazwał.
----- Misaki zalogowanny(a)----
Misaki: Halo, Halo pozdrowienia z Japonii mój haremie!
Ushko: Kurna Misaki! To jest MÓJ harem!
Misaki: Oj no nie denerwuj się </3 Jakoś na konwencie nie sprzeciwiałeś się karteczce z napisem "Sleep room zajęty przez harem misaki"!!
Ushko: eEe nie zapominaj, że tam też było "i ushka"!
Misaki: tak tak, małymi literkami
Wszwszwsz: Misakiii! Wreszcie jesteś!
Rin: CZEMU NIKT MNIE NIE LUBI? ;;;;;
Ushko: Bo chcesz wszystkich zabić!
Rin: Ale ja tylko udaję bezduszną ździrę ;;;;
Misaki: Dobra, kochamy cię <3
Rin: Yay!
Misaki: Ej czemu jestem opóźniona?
Ushko: Boś Misaki, tego nie ogarniesz.
Wszwszwsz: Czemu opóźniona?
Misaki: Bo dopiero dzisiaj rano ogarnęłam, że wczoraj prawie oberwałam znakiem drogowym ;;;
Rin: ...
Wszwszwsz: JAK?!
Ushko: Szkoda, że prawie hehe
Totoro: Ohayoo~!
Misaki: Uszko wal się na morde xd wsz no poszłam sobie połazić i przybiega taki wysoki blondas i rzuca we mnie tym znakiem, a potem krzyczy czemu wyglądam jak baba ;;;
Wszwszwsz: HAŁ IC POSIBRU?!
Misaki: Mnie się nie pytaj ja tu tylko przechodzę ;;;
Ushko: Ty to dziwna jesteś.
Misaki: No przecież wiem.
Totoro: Ej ja też chcę xd
Misaki: Oberwać znakiem? XD
Totoro: No nie xd pojechać do dżapana!
Misaki: To przyjedź, bo jeszcze nie mam znajomych ;;;
Totoro: OK tylko załatw mi hajs!
Misaki: Lol nope xd
Wszwszwsz: Ej spadam narka
Ushko: Yo. Też lecę.
Rin: Zabiję was!
Ushko: I się dziwisz, że nikt cię nie lubi..
Rin: Smuteczek ;;
Totoro: Baju!
Misaki: No papa. Też spadam idę połaźić po "dżapanie"
Totoro: NIE ŚMIEJ SIĘ ZE MNIE! >:C
Misaki: Ale jo! baju baju <3
----- Misaki wylogowany(a)-------
----- Wszwszwsz wylogowany(a)------
----- Ushko wylogowany(a)------
- Jak zwykle nie da się z nimi normalnie porozmawiać..
Wyłączyłam komputer i położyłam się na futonie. Wpatrywałam się w sufit dopóki nie zadzwonił telefon. Sprawdziłam wiadomość.
Od: [Numer nieznany]
Do: Misaki
Temat: Chcesz dołączyć do Dolarów? Nie ma żadnych ograniczeń czy zasad. [w tym miejscu podany jest login i hasło do forum Dolarów]. Jeśli tylko chcesz możesz być dolarem! Wystarczy tylko wejść na to forum.
--[Koniec]--
Może być ciekawie. Ponownie włączyłam komputer i wystukałam w przeglądarce adres tego forum. Zalogowałam się i przejrzałam stronę. Nic ciekawego, ale może będzie coś kiedy indziej.
Przytłaczająca nuda zmusiła mnie do wyjścia na zewnątrz. Ubrałam moją bluzę z futerkiem, ale przystanęłam przy drzwiach. Jeśli w niej pójdę to będzie znowu szansa, że natrafię na Heiwajime i tym razem może mi się nie udać uniknąć nadlatującego znaku. Zdecydowałam nałożyć zwykłą szarą bluzę i pójść do sklepu kupić nową. Przebrałam się i zapakowałam telefon, klucze, dokumenty i pieniądze. Nożyk schowałam w spodnie. Ostrożności nigdy za wiele. Zdecydowanym krokiem wyszłam z domu i skierowałam się do centrum Ikebukuro.
Droga nie była długa, więc w krótkim czasie dostałam się do jakichś sklepów. Prawie natychmiast zauważyłam bluzę, która była wprost idealna. Prosta czarna bluza, z uszkami na kapturze i niebieskimi akcentami w postaci środka uszu i wydrukowanego ogona. Skierowałam się do tego sklepu i przymierzyłam ją. Okazała się idealnie pasować. Zapłaciłam i wyszłam w nowej, przemegacudownej bluzie. Kupiłam co chciałam więc co mi pozostało? Zarzuciłam kaptur na głowę i ruszyłam w stronę parku. Po drodze minęłam Simona i wzięłam sushi na wynos. Dotarłam do parku i rozsiadłam się na ławce wpatrując się w otaczającą mnie przyrodę. Zza fontanny, skocznym krokiem zbliżał się do mnie nie kto inny jak Izaya. Wesoło usiadł obok mnie i spojrzał rozbawionym wzrokiem.
- Ohayo Misaki-chan~!
- Ohayo - odpowiedziałam bez większego zainteresowania.
- Co cię tu sprowadza? Myślałem, że masz daleko z domu do parku.
- Niezbyt.. Poszłam kupić nową bluzę i tyle. A Ciebie co tu sprowadza? Przecież mieszkasz w Shinjuku.
-Praca, praca, praca i... wkurzanie Shizu-chana~! A tak właściwie to czemu zmieniłaś bluzę? Przecież była taka fajna.- zrobił smutną minkę, ale już po chwili wrócił mu ten ironiczny uśmieszek.
- Wiesz.. Nie bardzo uśmiecha mi się codziennie być mylona z tobą i narażać się na trafienie znakiem drogowym czy innym cholerstwem.
- Ah no taaaaak~! Ten mój Shizu-chan nie potrafi się powstrzymać jeśli w grę wchodzę ja~! Ale nie widziałaś jeszcze jak rzuca automatami~! - korzystając z mojej chwilowej nieuwagi podwędził mi jedno ootoro.
- Nie spieszy mi się żeby to zobaczyć. Mógłbyś nie kraść mojego śniadania?
- Ale to tak smacznie wygląda, że aż rączki świerzbią noo~!
- Sławny Orihara Izaya ma słabość do ootoro. Wesoło nie powiem. - skończyłam jeść, wytarłam ręce w chusteczkę i wyrzuciłam pudełko do śmietnika.
- To jak Misaki-chan, idziemy zobaczyć latające automaty? -wstał i stanął naprzeciwko mnie.
- Izaya ja naprawdę nie-.. - nie zdążyłam dokończyć, bo brunet pociągnął mnie za rękę w stronę centrum. Mimo moich prób wyszarpnięcia się, informator dalej trzymał moją rękę i podążał przede mną skocznym krokiem, ciągnąc mnie za sobą.
- No puść mnie, bo zacznę się wydzierać, że mnie molestujesz seksualnie! - wydarłam się zwracając uwagę paru przechodniów na nas. Na moje nieszczęście tylko zerknęli i szli dalej w swoją stronę.
- Oj Misakiś cierpliwości troszkę! Jakie molestowanie? Ja tylko cię prowadzę~! Więc idź łaskawie w ciszy i nie krzycz~!
- Oj grabisz sobie.. - powiedziałam cicho, ale zastosowałam się do poleceń Orihary. W dość krótkim czasie dotarliśmy do jakiejś alejki, w której zapewne zaraz miał się zjawić blondyn, bo gdzie indziej mielibyśmy pójść? Brunet nakazał mi usiąść na dachu trzypiętrowego budynku i obserwować. Szczerze mówiąc widok był mało zachwycający, ale wyraźnie było widać całą drogę wypełnioną sklepami i straganami. Po paru minutach dało się słyszeć głośny ryk, którego właścicielem był zapewne Shizuo. Tak jak zapewniał Izaya w powietrzu latały znaki drogowe, automaty, a nawet lampy. Nie wiedzieć czemu zachwycała mnie siła Heiwajimy, jak i zwinność Orihary. Przez jakieś pół godziny ganiali się po tej uliczce, a potem brunet zniknął z pola widzenia byłego barmana i przybiegł na dach, na którym siedziałam.
- I jak podobało się? Możesz już iść do domu. I tak jestem pełen podziwu, że nie uciekłaś z krzykiem.- Zaśmiał się i skacząc po dachach udał się zapewne do domu. Wstałam, otrzepałam spodnie i szybkim krokiem zeszłam na ulicę. Rozejrzałam się po okolicy. Wszędzie jakieś kawałki chodnika i ogólnie syf, kiła i ebola jakby to nazwał mój przyjaciel. Tuż przy pierwszym zdewastowanym straganie na ziemi leżały fioletowe okulary. Jakby sobie przypomnieć to blondyn miał takie same. Postanowiłam wziąć je i przy najbliższym spotkaniu mu oddać. Sama się dziwiłam czemu się go nie boję. Jednak jestem dziwna. Spokojnym krokiem skierowałam się w stronę domu.
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
To by było na tyle. Trochę długi wyszedł ten rozdział (chyba), zastosowałam się( a przynajmniej próbowałam xd) do rad jakie dostałam i mam nadzieję, ze jest oku xd
Dzięki za przeczytanie~!
piątek, 19 grudnia 2014
"Bestia" Rozdział 1
No hej x3 Pierwszy rozdział jest!
Zastanawiałam się czy wstawić teraz czy później,
ale nuda przytłacza.
Nie wiem co dalej pisać więc zapraszam do czytania~!
//Pikacz
Hałas i światła bijące od bilboardów mnie urzekały. Wędrując pomiędzy uliczkami Ikebukuro natknęłam się na bar sushi. Rosyjski... bar sushi. Przed wejściem stał ogromny czarnoskóry człowiek i gdy zauważył, że przyglądam się budynkowi zawołał machając ulotkami -DZIEŃ DOBRY! Na sushi zawsze dobry dzień! sushi rosyjskie dobre na każde smutki! - podał mi świstek papieru i przyjaźnie się uśmiechnął. Większość ludzi wystraszyłaby się, ale ja odwzajemniłam uśmiech i weszłam do baru. Usiadłam przy stoliku w kącie i obserwowałam ludzi. Gdy wielkolud do mnie podszedł zamówiłam otooro i poczekałam na zamówienie. Chwilę później stało przede mną, a murzyn podał mi zieloną herbatę i powiedział, że to na koszt firmy. Podziękowałam i zaczęłam jeść. Po chwili do baru wszedł chłopak, a może raczej mężczyzna o czarnych włosach, kurtką wprost identyczną co moja i złośliwym uśmieszkiem na twarzy. Rozejrzał się po barze i wbił wzrok we mnie. Powiedział coś do murzyna, który jak się dowiedziałam chwilę temu miał na imię Simon i podszedł do stolika przy którym siedziałam. Usiadł na przeciwko i po chwili zaczął rozmowę.
- Nowa w Ikebukuro?
Spojrzałam na niego z lekką pogardą.
- nie kulturalniej byłoby chociażby najpierw się przywitać?
Brunet się zaśmiał i odpowiedział z nutką ironii w głosie.
- Ależ przepraszam, gdzie moje maniery! Witam szanowną damę, jam jest rycerz ze wschodu!
Ukłonił się teatralnie zwracając na siebie uwagę większości osób w lokalu. Prychnęłam i wbiłam wzrok w okno.
- Tą szanowną damę mógłbyś sobie odpuścić. Mniejsza - wyciągnęłam rękę- Misaki.
Uścisnął moją rękę - Izaya Orihara.
Przejechałam po nim wzrokiem. Wydawał się być w miarę normalny, ale w tym przekonaniu przeszkadzały mi dziwne, wystraszone i pełne pogardy spojrzenia ludzi.
- Co cię tu sprowadza?
-Zajęłaś moje miejsce - odpowiedział wesoło - ale nie martw się! Nie martw się! Jako, że kocham ludzi to pozwolę ci tu zostać.
- Nie potrzebnie. I tak już skończyłam jeść. - podniosłam się z miejsca, nałożyłam kurtkę, zarzuciłam kaptur na głowę i skierowałam się do wyjścia. - Pa Izaya- wyszłam wtedy gdy akurat zawiał wiatr. Szczelniej okryłam się kurtką i ruszyłam w stonę domu.
Zimny wiatr muskał moją twarz. Z daleka usłyszałam krzyk, a raczej groźny ryk. Ktoś wykrzykiwał imię niedawno poznanego przeze mnie człowieka.
- IZAYA TY GNIDO! WYNOŚ SIĘ Z IKEBUKURO!
Rozejrzałam się po okolicy i nigdzie nie zauważyłam bruneta. Bez zastanowienia, spokojnie szłam dalej. Hałas nie ustawał i był coraz bliżej mnie. Czyżby ktoś mnie pomylił z Izayą? W sumie mamy takie same kurtki. Odwróciłam się i moim oczom ukazał się mocno wkurzony blondyn, z papierosem w ustach, w stroju barmana i z wyrwanym znakiem drogowym w ręce. Dostrzegł, że na niego patrze i rzucił znakiem. Odsunęłam się o krok i lecący przedmiot minął mnie o kilka centymetrów, wbijając się w chodnik. Powiew wiatru zsunął mi z głowy kaptur, a moje czarne włosy się rozwiały. Barman podszedł do mnie, chwycił mnie za koszulkę i podniósł do góry. Przyjrzał się mojej twarzy i wykrzyknął mi w twarz.
- CZEMU WYGLĄDASZ JAK BABA?!
Dosłownie w tej samej chwili pojawił się obok Izaya.
- No nie wiem Shizu-chan.. może dlatego, że ja stoję tutaj a to - wskazał palcem na mnie- jest zwykła dziewczyna, która właśnie wprowadziła się do Ikebukuro?
Blondyn stał chwilę w osłupieniu, spojrzał przez ramię na bruneta, potem na mnie, jeszcze raz na niego, odstawił mnie na ziemię, kulturalnie przeprosił i poprawił mi fryzurę po czym powoli,otaczając się aurą lekkiego wstydu i potężnej złości odwrócił się do Orihary.
- Izaya. Masz wpierdol. - oznajmił spokojnym tonem
Brunet się zaśmiał, zawrócił i zaczął biec, krzycząc.
-Wiem Shizu-chan! Ale najpierw mnie złap!
Po tym obydwoje zaczęli biec. Stałam przez chwilę jak wryta, dopiero po jakimś czasie ruszyłam do domu. Nie miałam pojęcia co się właśnie stało. Otworzyłam drzwi do domu i rzuciłam się na łóżko. Tak.. sen to jest teraz mi potrzebne.
~~~~~~~~~~~
Koniec x3 Jak się podobało?
wtorek, 16 grudnia 2014
Prolog ,, Coś co nigdy nie powinno sie zdarzyć...``
Hej! To będzie moje pierwsze opowiadanie Yaoi, które ujrzało światło dzienne, więc proszę być wyrozumiali. Wszelkie uwagi są jak najbardziej dozwolone :)Opowiadania bedą wrzucane co kilka dnia a nawet do jednego miesiąca //Riki
***
Chodził swobodnie po opuszczonym zamku, nie przejmując się niczym. Jego ruchy były jak kocie. Nie zbyt wyróżniające się od kolorów pomieszczeń ubranie, które idealnie na nim leżało. Po długim bezsensownym włóczeniu się po posiadłości. Zatrzymał się przy zamkniętych piękno zdobionych drzwiach. To jedyne drzwi w tym domu były tak zdobione. Gdy podszedł do nich bliżej było widać różne sceny wyryte złota farbą. Zaciekawiony sięgnął w kierunku klamki. Przez otwarte lekko drzwi wsunął najpierw głowę a potem resztę ciała. Jego oczom ukazał się anioł otulony w kocem. Promienie słoneczne idealnie pokazywały jego smukłą i bladą twarzyczkę. Dostrzegł że oczy chłopca są różnych kolorach. Jedno miał koloru rubinu, a drugie koloru szafiru....
***
"Bestia" prolog
"Bestia" prolog
Hej x3 Witam was w moim pierwszym opowiadaniu~!
Wątpię żeby miało jakiś sens,
bo naszła mnie ochota na to gdy czytałam inne ff,
ale cóż poradzę.
Z chęcią przyjmę jakąkolwiek krytykę dotyczącą tego "czegoś"
co nie ma prawa się nazywać fanfikiem xd
Co będę przedłużać.
Miłego czytania x3
//Pikacz~!
Smutek, ciekawość i zadowolenie. Te trzy emocje towarzyszyły mi od rana. Leciałam do Japonii. Do Tokyo. Mam już 18 lat więc będę mieszkała sama w własnym mieszkaniu. Spoglądając przez okno samolotu rozmyślałam nad tym, co zrobię po przylocie. Ikebukuro, Sunshine 16-2. Tam czeka na mnie moje mieszkanie. Błagam by było choć trochę ładne i nie za wielkie. Spojrzałam na mały ekranik na przeciwko mojej głowy, na którym widniała droga od Polski do Japonii. Całkiem niedawno wystartowaliśmy więc mogłam spokojnie pospać.
Obudziła mnie stewardessa mówiąc, że zaraz lądujemy i proszę zapiąć pasy. Fe lądowanie. Zaczęłam żuć gumę do żucia i się odprężyłam. Zapięłam pasy i przygotowałam się do synonimu lądowania. Nie było aż tak źle więc od razu po wyjściu udałam się po bagaż. Nie trwało to długo więc już po chwili byłam gotowa do jazdy. Zawołałam taksówkę i wsiadłam. Po pół godziny stałam już na przeciwko mojego mieszkania. Bez zastanowienia weszłam do środka i odłożyłam bagaż. Całą resztę przyślą mi później. Położyłam się na łóżku i odpoczęłam. Mam jeszcze dwa miesiące do rozpoczęcia roku.. warto by było zapoznać się z miastem. Przebrałam się, założyłam moją kurtkę z futerkiem, spakowałam telefon, klucze, pieniądze, niezbyt lubię portfele, dokumenty i wyszłam z domu.
_______________
Wiem ten prolog boli, ale trzeba jakoś wprowadzić nie? x3 Mam nadzieję, ze nie umarliście z powodu mojego spierdolenia życiowego i jak na pierwszy ff jest do zaakceptowania. Wszystko tylko nie 2/10 ;;;
Wiem ten prolog boli, ale trzeba jakoś wprowadzić nie? x3 Mam nadzieję, ze nie umarliście z powodu mojego spierdolenia życiowego i jak na pierwszy ff jest do zaakceptowania. Wszystko tylko nie 2/10 ;;;
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)
