sobota, 4 kwietnia 2015

Miniatruka - Ryuu Zaou x Io Naruko

Ochayo pisiory i.. CO? XD NIE WAŻNE. WRÓCIŁAM! JESTEM! ŻYJĘ!
Taka tam miniaturka z Ryuu x Io. Miłego czytania bla bla bla. 


~~~~~~~
Zastanawiam się nad idiotyzmem tej sytuacji. Śrubkowy potwór, a raczej człowiek przemieniony w potwora trzyma mnie w sowich robo-mackach i łaskocze, ja płaczę ze śmiechu, a moi przyjaciele stoją i patrzą się na to jak idioci. Tylko Naruko nigdzie nie ma. Z resztą nie dziwie się przecież chciał odejść z Klubu Obrońców Ziemi (LOL). W pewnym momencie łaskotki ustąpiły, a mój tyłek zderzył się z twardą posadzką. Ał... Usłyszałem tylko "Zabieraj łapy od mojego Vesty!", odwróciłem głowę, a za mną stał nie kto inny jak Io. Czy on własnie powiedział MOJEGO Vesty? Serce zaczęło mi szybciej bić ale na moje szczęście nie dałem po sobie poznać zdenerwowania.
Gdy było już po wszystkim nie zauważyłem jakichś szczególnych znaków ze strony Naruko więc postanowiłem zawiesić mu się na szyi i wspólnie pożartować.
******
Wracaliśmy ze szkoły, słońce już powoli zachodziło, Atsushi i Yufuin poszli do domu, Yumoto został jeszcze w szkole i tulił wombata, a ja z Io szliśmy razem do domu.
- Ne.. Io?
- No?
- Pamiętasz co powiedziałeś wtedy no..
- Co?
- No jak załatwiłeś tego śrubkowego potwora.
Naruko przystanął i się zamyślił.
- No coś mówiłem.
Zacząłem bawić się palcami.
- No.. to ten moment "mojego Vesty" to chodziło ci o..
Zielonowłosy się uśmiechnał.
- Tak. Dokładnie o to.
Podniosłem głowę i spojrzałem na niego lekko zarumieniony. Io spojrzał się na mnie i delikatnie musnął moje usta swoimi. Teraz na twarzy miałem włosy Erzy Scarlet(że takie czerwone) i uderzyłem go w ramie odwracając głowę.
-B-baka!
Chłopak się zaśmiał i ze spokojem wracaliśmy do domu.

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
A później oczywiście dzikie gwałty i takie tam XD
No! Wreszcie się za to zabrałam, jest ok, trochę śmieszne choć znając moje życie jest tak suche jak zeszłoroczny beton! Pisałam to jakoś w nocy, jak byłam zmęczona i po przeczytaniu rozdziału od znajomego więc trochę kisłam. Ale nie ważne! Mam nadzieję, że następne wpisy nie będą musiały tak długo czekać i w ogóle bla bla bla wesołych świąt.
//Pikacz


Jakiś śmieszek!

Powered By Blogger